Bez wstydu w ERGO ARENIE

7 listopada 2017

Bez zaskoczenia zakończyło się spotkanie między Wybrzeżem Gdańsk a zespołem Mistrzów Polski. Choć mało kto liczył na zwycięstwo czerwono – biało – niebieskich, gospodarze nie zawiedli i postawili się kielczanom szczególnie w pierwszych minutach spotkania.

Mecz dużo lepiej rozpoczęli gospodarze. Licznie zgromadzonych w ERGO ARENIE kibiców co chwila cieszyły bramki Wojciecha Prymlewicza, Mateusza Wróbla czy Marka Podobasa. Do 20. minuty miejscowi utrzymywali przewagę. Kolegom w polu z całych sił pomagał bardzo dobrze dysponowany Maciej Pieńczewski. Około 23. minuty kielczanie wrzucili jednak wyższy bieg, a w grę czerwono – biało – niebieskich natomiast coraz częściej wkradały się błędy. Po trafieniach Manuela Strleka i Karola Bieleckiego było już 10:16. Po pierwszej połowie kielczanie schodzili do szatni, prowadząc już pięcioma oczkami (12:17).

Jak po meczu przyznał Mateusz Jachlewski, początkowe problemy gości wynikały między innymi z trudów podróży.  – Na początku mieliśmy problem, żeby wejść w ten mecz. Wczoraj nie trenowaliśmy, bo torby nam nie przyleciały, więc musieliśmy obyć się bez treningu, jesteśmy prosto z podróży, co oczywiście niczego nie tłumaczy, ale trochę nas kosztowało, żebyśmy weszli w ten mecz. Później zaskoczyło i graliśmy swoją piłkę ręczną, którą chcieliśmy – podkreślał skrzydłowy.

Drugą część spotkania przyjezdni w pełni już sobie podporządkowali. Choć Sławomira Szmala zastąpił w bramce młody Miłosz Wałach, gdańszczanie i tak mieli problem, by posłać piłkę do bramki przeciwnika. Krótka ławka gospodarzy dała się odczuć podstawowemu składowi. Bezlitośni szczypiorniści PGE Vive Kielce wykorzystywali każdą okazję do powiększenia przewagi. I choć miejscowi próbowali jeszcze nawiązać walkę, jedyne, co udało im się osiągnąć, to zminimalizowanie rozmiarów porażki. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 26:32.

Mimo sześciobramkowej porażki gdańscy kibice mogli obejrzeć kawał dobrej piłki ręcznej w wykonaniu obu zespołów. Czerwono – biało – niebieskim mocno dało się we znaki zmęczenie spowodowane krótką ławką. – Mamy swoje problem, ale nie będziemy na to narzekać. Mamy to, co mamy, gramy tym, kim możemy i czasami wychodzi to przyzwoicie. Mogło dziś być trochę mniej błędów, jakby było mniej błędów, to byłoby mniej straconych bramek i wynik byłby bardziej korzystny, lepiej by to wyglądało. Myślę jednak, że możemy być z siebie zadowoleni, było kilka takich akcji, które mogły się podobać. – przyznał po spotkaniu Michał Bednarek.

WYBRZEŻE GDAŃSK 26:32 PGE VIVE KIELCE

WYBRZEŻE: Chmieliński, Pieńczewski 1 – Prymlewicz 5, Wróbel 5, Podobas 4, Gądek 3, Adamczyk 2, Kondratiuk 2, Bednarek 1, Komarzewski 1, Oliveira 1, Sulej 1 oraz Papaj.

VIVE: Szmal, Wałach – Bielecki 6, Aguinegalde 4, Jurkiewicz 4, Strlek 4, Dujshebaev 3, Bombać 2, Djukić 2, Mamić 2, Bis 1, Janc 1, Jachlewski 1, Kus 1, Lijewski 1.