Dramatyczna końcówka meczu w Gdańsku. Opole lepsze o jedną bramkę

24 stycznia 2018

Pojedynek młodych trenerów i młodych zespołów. Mecze Wybrzeża Gdańsk i Gwardii Opole zawsze są dreszczowcami. Tym razem również oba zespoły pokazały to, co w szczypiorniaku najpiękniejsze. Faworytem było Opole, które wystąpiło w swoim najmocniejszym składzie. Mocno osłabione Wybrzeże nie oddało swojej hali bez walki.

Mecz od skutecznego rzutu rozpoczął Mateusz Wróbel. Szybko odpowiedział mu Lemaniak. W kolejnych minutach zawody toczyły się bramka za bramkę. Po serii trzech trafień Wybrzeża w 12. minucie było 7:4. Wtedy taką samą serią odpowiedzieli goście. Na reakcję gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Trafiali Kamil Adamczyk, Damian Kostrzewa, a z siódmego metra nie pomylił się Wojtek Prymlewicz. Dłużny nie pozostał im jednak Mateusz Jankowski. Do końca pierwszej połowy oba zespoły punktowały naprzemiennie, a na przerwę schodziły, remisując 13:13.

Jak przyznawał po spotkaniu Przemysław Zadura, zarówno Wybrzeże, jak i gwardziści nie zamierzali odpuścić ani na chwilę. – Na pewno był to mecz walki, walki i jeszcze raz walki. Mecz bardzo zacięty, właściwie bramka za bramkę– opowiada. Wynik drugiej połowy otworzył Kamil Mokrzki. Do 39. minuty żaden z zespołów nie mógł wyjść na choćby minimalne prowadzenie. Wtedy przyjezdni zanotowali czterobramkową serię. Dodatkowo wracający do bramki Maciej Pieńczewski wpadł na Mateusza Jankowskiego, w rezultacie czego zobaczył czerwony kartonik. Bramkę Malchera zaatakowali Rogulski i Sulej, dając gospodarzom punkt kontaktowy. I choć po trafieniach Mauera i Mokrzkiego przyjezdni ponownie mogli liczyć na podwyższenie przewagi, złudzeń pozbawili ich Sulej i Komarzewski. Trzy minuty przed końcem spotkania trzecią dwuminutową karę otrzymał Przemysław Zadura. Choć karnego tym razem nie wykorzystał Prymlewicz, chwilę później do wyrównania doprowadził Damian Kostrzewa. Zaczął się prawdziwy dreszczowiec. Wiele wskazywało na to, że powtórzy się scenariusz z pierwszej rundy. Krótko przed gwizdkiem decydującą bramkę zdobył Jankowski, przechylając szalę zwycięstwa na stronę gości.

Mecz bez wątpienia mógł się kibicom podobać. Oba zespoły zostawiły na parkiecie dużo sił i energii. Po spotkaniu Mateusz Wróbel składał przegraną na karb gorących głów najmłodszych szczypiornistów – Wychodzi z nas młodość i niedoświadczenie. Szkoda  tych zmarnowanych sytuacji, trochę błędów też, ale myślę, że dla tych młodych chłopaków to był dobry mecz. Liczę, że w następnym już nie powtórzą tych błędów i będą trochę ostrożniejsi – zakończył.

WYBRZEŻE GDAŃSK 23:24 GWARDIA OPOLE

Wybrzeże: Chmieliński, Pieńczewski – Komarzewski 5, Prymlewicz 4, Rogulski 4, Kostrzewa 3, Sulej 3, Wróbel 2 oraz Bednarek, Gądek, Podobas.

Gwardia: Malcher – Jankowski 7, Mauer 4, Zadura 4, Siwak 3, Łangowski 2, Mokrzki 2, Lemaniak 1, Morawski 1 oraz Dementev, Klimków, Milewski, Tarcijonas, Zarzycki.