Gwardia Opole za silna dla szczypiornistów Torus Wybrzeża

5 lutego 2020

Od powrotu do PGNiG Superligi gdańszczanom bardzo ciężko rywalizowało się z Gwardią. Zwłaszcza na ich terenie. Dzisiejszego (5 lutego) wieczora w Stegu Arenie również nie obyło się bez walki. Po pierwszej wyrównanej połowie można było mieć wiarę w pomyślne zakończenie meczu, jednak w drugiej wyższą skutecznością wykazali się opolanie i to oni umocnili się w czubie tabeli ligowej. Gwardia – Wybrzeże 28:22.

Torus Wybrzeże na zwycięstwo z Gwardią czeka od momentu powrotu do PGNiG Superligi. Ostatni raz ta sztuka udała się drużynie z Trójmiasta w 2004 roku, ale od tamtego czasu układ sił w piłce ręcznej zmienił się bardzo wyraźnie. Podopieczni Rafała Kuptela to polski towar eksportowy w Europie, który reprezentuje nasz kraj w Pucharze EHF. Opolanie przygotowują się już do fazy grupowej i mecz z Wybrzeżem był dla nich ostatnim sprawdzianem formy przed spotkaniem pierwszej kolejki.

Handballiści z Pomorza natomiast z każdym meczem pod wodzą nowego szkoleniowca zbliżają się do upragnionego zwycięstwa. Już konfrontacje z Kaliszem, Pogonią oraz Górnikiem pokazały, że drużyna nabiera rozpędu, oraz że nowy kurs obrany przez Krzysztofa Kisiela w końcu pozwoli drużynie wypłynąć na spokojniejsze ligowe wody. Mecz z Gwardią układał się bardzo dobrze przez 30 minut pierwszej połowy, która powinna zakończyć się co najmniej remisem, jednakże w drugiej gracze Gwardii wykorzystali swoje doświadczenie boiskowe i gdy tylko zbudowali sobie kilkubramkową przewagę, nie oddali jej do samego końca.

Początek meczu należał bezsprzecznie do Szymona Działakiewicza, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców efektownymi rzutami z dystansu. Gdańszczanie odpowiedzieli rzutem Piotra Papaja, który przytomnie zgarnął odbitą od słupka piłkę i pokonał Zembrzyckiego. Za chwilę bramkarz gospodarzy zrewanżował się skrzydłowemu i obronił jego rzut z 7. metra, i po kontrze trafił na 3:1 Lemaniak. Obie drużyny grały od tego momentu bramka za bramkę i gdyby nie obrona Adama Malchera przy rzucie karnym Mateusza Wróbla, po kwadransie mógł być remis po 7 (7:6 dla Gwardii). Bardzo dobre zawody między słupkami rozgrywał Przemysław Witkowski i kilkakrotnie ratował swój zespół przed stratą gola. Opolanie próbowali akcji na koło i trzykrotnie Jan Klimków odbierał prostopadłe podania od swoich kolegów skutecznie je wykańczając. W 22. minucie przy stanie 11:9 o czas poprosił Krzysztof Kisiel. Krótka narada pomogła i Kamil Adamczyk rzucił bramkę kontaktową, a za chwilę kolejną. W jego ślady poszedł Michał Bednarek i gwardziści prowadzili zaledwie jednym trafieniem (12:13). Szczypiorniści z pomorskiego w końcówce chwycili wiatr w żagle i na 120 sekund przed przerwą wyrównał Jacek Sulej. Grający w osłabieniu podopieczni Rafała Kuptela podrażnieni taką sytuacją dwukrotnie znaleźli drogę do siatki rywali, ale straty zmniejszył Wojciech Prymlewicz i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 15:14.

Po zmianie stron gospodarze szybko odskoczyli na trzy bramki (16:19), a ciężar wykańczania akcji wzięli na siebie zwłaszcza Mateusz Jankowski oraz Michał Milewski. Zawodnicy Wybrzeża czekali prawie 7 minut na swoje premierowe trafienie w drugiej odsłonie, a impas przerwał Adamczyk. Leworęczny rozgrywający trafił również w 44. minucie doprowadzając do stanu 18:20. Niestety kolejne 5 minut należało do gospodarzy, którzy wrzucili „szósty” bieg i powiększyli swój dorobek o kolejne 5 goli (2 z nich zdobył rzutem przez całe boisko golkiper Gwardii Zembrzycki). Do końca pozostawało 10 minut (24:19). Gwardziści nie forsowali tempa kontrolując korzystny rezultat. Mieli zapewne w głowie zbliżający się mecz fazy grupowej Pucharu EHF z Melsungen już 9 lutego. Czerwono-biało-niebiescy zyskali odrobinę więcej miejsca, co zaowocowało bramkami Wróbla, Papaja i Komarzewskiego. Przewagi nie udało się już jednak zniwelować i punkty pozostały w Opolu. Gwardia pokonała Wybrzeże 28 do 22. Torus Wybrzeże w kolejnym meczu powalczy o korzystny wynik z PGE Vive Kielce przed własną publicznością.

 

KPR Gwardia Opole vs Torus Wybrzeże Gdańsk 28:22 (15:14)

TWG: Kiepulski, Witkowski – Sadowski, Pieczonka 1, Gądek, Frańczak, Bednarek 1, Sulej 1, Prymlewicz 4, Papaj 3, Komarzewski 1, Wróbel 4, Salacz 2, Adamczyk 5, Gajek, Janikowski.