„Jaskółka” szczęśliwa dla Torus Wybrzeża!

6 marca 2020

24 kolejka PGNiG Superligi przyniosła piłkarzom ręcznym Torus Wybrzeża Gdańsk upragnione zwycięstwo nad Azotami Tarnów 34:31! Długo trwała niemoc czerwono-biało-niebieskich na ligowych parkietach, ale przełamanie nadeszło w kluczowym momencie sezonu – tuż przed końcem fazy zasadniczej i początkiem Play-Out’ów. To ważna chwila nie tylko ze względów czysto sportowych, ale przede wszystkim z psychologicznego punktu widzenia.

Obydwie drużyny podchodziły do otwierającego 24. serię spotkania z olbrzymimi nadziejami na punkty. Tarnowianie – zamykający tabelę – a także gdańszczanie byli świadomi, że przyjdzie im grać w rundzie spadkowej PGNiG Superligi, ale ewentualny zwycięzca tego pojedynku mógł do tego etapu przystąpić w dużo bardziej uprzywilejowanej pozycji. Mógł zarazem uzyskać pewną psychologiczną przewagę nad rywalem, z którym przyjdzie mu się spotkać ponownie na finiszu rozgrywek. Tę przewagę zyskali gracze Krzysztofa Kisiela, dla którego to był również pierwszy triumf za sterami gdańskiego zespołu.

Pierwszy celny rzut padł łupem Japończyka Rennosuke Tokudy. Na 2:0 podwyższył z rzutu karnego Edgar Landim i presja wzrosła jeszcze bardziej na gdańszczanach. W początkowych fragmentach szerzyły się niedokładności po stronie przyjezdnych, ale jak tylko trafił Ramon Oliveira, gra się otworzyła. Chwilę później był remis po szybkiej kontrze. Piłkarze ręczni Azotów wrócili na dwubramkowe prowadzenie w kilkadziesiąt sekund, ale kontaktową bramkę zanotował Ksawery Gajek rzutem z drugiej linii. Obie ekipy koronkowo wyszywały kolejne akcje i to skutkowało następnymi trafieniami. W 11. minucie gospodarze nadal byli o krok przed Wybrzeżem (5:4). Różnicę robił przede wszystkim Tokuda, który ściągał na siebie uwagę defensywy i tworzył okazje do wejścia na przedpole swoim kolegom. Pewną rękę przy rzutach karnych miał również Landim (100% skuteczności – 3/3). Dzięki temu tarnowianie po kwadransie byli o 3 bramki przed szczypiornistami z Trójmiasta (8:5).

Trzybramkowa zaliczka utrzymywała się przez następne minuty, jednak goście sporo czasu spędzali na ławce kar. Rozkręcał się także golkiper Tarnowa Grzegorz Barnaś. W 22. minucie znowu kontakt złapali gdańszczanie, a okazję na bramkę zamienił Piotr Papaj. Znakomicie w Wybrzeżu rozumieli się Jakub Moryń oraz Paweł Salacz. Ich dwójkowe były ozdobą meczu i kończyły się golami rosłego obrotowego. Na 5. minut przed zmianą stron 12 gola dla Wybrzeża rzucił Kamil Adamczyk, ale proste błędy doprowadziły do kolejnej straty (15:12) i raz jeszcze trzeba było gonić wynik. W tym momencie przerwę zarządził Krzysztof Kisiel, a po golu Morynia jego vis a vis Marcin Markuszewski. Po wznowieniu indywidualne akcje Dadeja oraz pewna ręka Paulo Grozdka pozwoliły dowieźć korzystny wynik do przerwy (17:15) gospodarzom. Szansę na zmniejszenie strat miał jeszcze Jacek Sulej, jednak do ostatniej sekundy koncentrację zachował Barnaś.

Drugą część spotkania z przytupem rozpoczęli obaj bramkarze wygrywając pojedynki oko w oko z atakującymi. Dopiero Dadej po 3 minutach znalazł drogę do siatki Artura Chmielińskiego. Z drugiej strony imponował wykończeniem Wojciech Prymlewicz, który nie tylko znajdował wolne przestrzenie na bokach boiska, ale też bezbłędnie wykorzystywał okazje dane mu z 7. metra. Po akcji z Sulejem wahadłowy z Gdańska zbliżył swoją drużynę na jednego gola do oponentów (19:18). Odmieniona wyszła po zmianie stron obrona Wybrzeża i zespół Azotów miał zdecydowanie więcej problemów choćby z dochodzeniem do klarownych sytuacji. W 42. minucie do upragnionego remisu (22:22) doprowadził Adamczyk, który brał na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Marcin Markuszewski poprosił o chwilę przerwy, ale na nic się ona zdała, bo w trakcie 15 sekund trafił ponownie Adamczyk oraz Prymlewicz i było 23:21 dla Torus Wybrzeża! Szczęście nie trwało długo, gdyż złe wybory w ataku pozycyjnym gości wykorzystał w grze z kontry Kużdeba, ale Janikowski raz jeszcze zanotował efektownego gola z koła (23:24).

Ostatnie 15 minut zapowiadało się interesująco. Nadal postrach siał Adamczyk, na którego nie mogli znaleźć recepty defensorzy z Tarnowa. Pewność odnalazł także Moryń, który powiększał liczbę asyst z każdą kolejną akcją (26:24). Gospodarze nie zamierzali odpuszczać, a pod dowództwem Tokudy udało im się w 48. minucie wyrównać. Zapachniało karnymi w hali „Jaskółka”. Piłkarze z Wybrzeża byli cierpliwi, a Paweł Salacz rządził i dzielił niepodzielnie przed bramką przeciwników notując kolejne bramki (28:26). Wszystko zaczynało się jednak od Pawła Kiepulskiego, który świetnie czuł się na linii bramkowej najpierw zatrzymując karnego Landima, a później kąśliwy rzut Dadeja. Również Kużdeba starał się zaskoczyć gdańskiego bramkarza z 7. metra, ale zamiast tego kontrujący atak wykończył Adamczyk (27:29). Tarnowianie przyspieszali starając się wywrzeć presję na rywalach. Nie robiło to wrażenia zwłaszcza na Adamczyku, który grał na wysokiej skuteczności. Gole sypały się systematycznie i wynik szybko się zmieniał. Na 180 sekund przed końcem Torus Wybrzeże wygrywało 33:29. Budowana w drugiej połowie przewaga utrzymała się i 3 punkty w końcu powędrowały do Gdańska. Torus Wybrzeże – Grupa Azoty Tarnów 34:31.

 

Grupa Azoty Tarnów vs Torus Wybrzeże Gdańsk 31:34 (17:15)

TWG: Kiepulski, Chmieliński – Adamczyk 8, Prymlewicz 8, Salacz 7, Janikowski 4, Moryń 2, Sulej 1, Gajek 1, Papaj 1, Oliveira 1 Frańczak 1, Komarzewski, Gądek, Bednarek, Pieczonka.