Łukasz Rogulski: Te punkty ciężko nam przyszły

14 września 2017

Jedenaście bramek różnicy do przerwy. Jedna na piętnaście sekund do końca. Szczecin o krok od dogrywki. Gospodarze popełniają błąd. Piłka trafia do Rogulskiego. Zadziałał instynkt.

Chociaż w drugiej serii rozgrywek PGNiG Superligi gdańszczanie zdobyli pierwsze punkty, nie można powiedzieć, że mecz im się udał. W pierwszej połowie zagrali fantastycznie, pokazali całe piękno piłki ręcznej, natomiast w drugiej… Razili nieskutecznością, błędnymi decyzjami, a przeciwnik – zarówno w obronie, jak i ataku – sprawiał im wiele trudności.

Jak przyznaje kapitan Łukasz Rogulski, taka sytuacja nie może się powtórzyć. – To jest niedopuszczalne, żeby tak zagrać tę drugą połowę. W lidze z silniejszymi – nie ujmując Szczecinowi – zespołami skończy się w drugą stronę. Zabrakło wszystkiego po trochu. Popełnialiśmy koszmarne błędy, podejmowaliśmy koszmarne decyzje i też trzeba przyznać, że w drugiej części meczu zupełnie odmieniony Sebastian Zapora napsuł nam dużo krwi. Mieliśmy koncepcję na granie, a nie mieliśmy tej naszej skuteczności, tego polotu z pierwszej połowy. Mimo wszystko cieszymy się z tych punktów, bo naprawdę ciężko nam przyszły – przyznaje obrotowy.

Trzeba przyznać, że los się do gdańszczan w tym meczu uśmiechnął. W ostatnich sekundach to właśnie Rogulski okazał się bohaterem spotkania. Po błędzie Ramona Oliveiry wyrzucana przez gospodarzy piłka trafiła prosto w ręce kapitana Wybrzeża, a ten nie pozwolił sobie na błąd.  ­– Jak złapałem tę piłkę to wiedziałem, że ten mecz wygramy, czy jedną, czy dwoma. Po prostu rzuciłem do bramki, nie myślałem, jak rzucam, gdzie rzucam, tu już był instynkt. Super, że akurat się tam w tej sytuacji znalazłem. Widziałem, że młody zawodnik Szczecina się zawahał i takie sytuacje się wykorzystuje. Mieliśmy w tym meczu dużo szczęścia, szczególnie z tą ostatnią akcją i mam nadzieję, że to szczęście będzie nam dopisywało, bo tak grając, będziemy go potrzebować – podkreśla krytycznie.

Zespół znad morza szybko dopadła jednak szara rzeczywistość. W meczu ze Szczecinem nie zagrał  Adrian Kondratiuk, który skarżył się na ogromny ból prawego barku. Po wstępnych diagnozach wiadomo już, że rozgrywający musi przejść rehabilitację. Dołączy zatem do już i tak zbyt licznego grona kontuzjowanych zawodników. Na szczęście, Wybrzeże ma kilku młodych następców, którzy bardzo szybko uczą się gry na najwyższym poziomie. –  Nie ulega wątpliwości, że potrzebujemy ich w trudnych momentach.  W Szczecinie pierwszej połowie mieli więcej szans. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że inna atmosfera panowała na boisku i ta ręka nie drżała tak, jak w drugiej części. To było widać, bo zarówno Maciek Gauden, jak i Kamil Adamczyk w pierwszej połowie zaprezentowali się naprawdę super. Obrona i atak fajnie funkcjonowały z chłopakami na parkiecie. Myślę, że taki mecz dużo da takim młodym zawodnikom, przede wszystkim dużo ich nauczy, ale też doda im pewności siebie. Z każdym kolejnym takim meczem ta ręka będzie mniej drżała – zakończył optymistycznie Rogulski.