Magia świat, czyli co?

9 marca 2017

Święta Bożego Narodzenia określane są często bajkowymi czy wręcz magicznymi. O tym, co konkretnie ich zdaniem świadczy o tak wyjątkowym klimacie tego okresu, opowiedzieli zawodnicy Wybrzeża.

Paweł Salacz do domu pojedzie prosto ze zgrupowania kadry młodzieżowej. Jak przyznaje, nie może się już doczekać odpoczynku w domowym zaciszu – Dla mnie święta to czas, który mogę spędzić z rodziną. Mogę na chwilę zapomnieć o piłce ręcznej i w ciepłej, domowej atmosferze cieszyć się relaksem i towarzystwem bliskich. Jest to też ucieczka od wszystkich problemów, które mam, bo do domu przyjeżdżam rzadko i jest to dla mnie wyjątkowy czas. Poświęcam go tylko rodzinie. Teraz, kiedy już nie mieszkam z rodzicami, zacząłem to bardziej doceniać i bardziej cieszyć się na wigilijną kolację.

W podobnej sytuacji jest Michał Skwierawski. Podobnie jak Paweł, wyprowadził się z domu, więc w czasie Bożego Narodzenia bardziej docenia obecność ­rodziny – Moim zdaniem najlepsze w świętach jest to, że mogę je spędzić z najbliższymi. Jest to tym bardziej fajne, bo nie mieszkam już z rodziną. Magią świąt jest więc dla mnie przede wszystkim rodzinna atmosfera, którą po wyprowadzce doceniam zdecydowanie bardziej.

W czasie okołoświątecznym podobne zalety zauważa też Marek Podobas ­– Dla mnie magia świąt polega przede wszystkim na spędzeniu czasu z najbliższymi i odpoczynek od codzienności – podkreśla. To jednak nie wszystko, z czym Markowi kojarzą się te święta. – Już od Wszystkich Świętych wszędzie puszczane są świąteczne reklamy, co moim zdaniem zabija atmosferę. Mimo to, najgorszą rzeczą związaną ze świętami jest… sprzątanie.

Według Mateusza Wróbla nic nie jest w stanie zabić tego niesamowitego nastroju – Magią świąt nazwałbym uczucie, które zapamiętaliśmy z dzieciństwa, kiedy to za oprawę świątecznych dni odpowiedzialni byli dorośli, a my, dzieci, nagle przenosiłyśmy się w zaczarowany świat pełen innych niż na co dzień zapachów, światełek na choince, gwaru gości, Mikołajów, światu prezentów i łakoci. Dodatkowo mieliśmy dłuższą przerwę od szkoły, a w domu wszystko stawało na głowie – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Byliśmy po prostu szczęśliwymi dzieciakami, które doświadczyły i tak zapamiętały tę magię świąt. I chociaż nie podoba mi się masowa produkcja potraw czy pogoń za prezentami, to uwielbiam ten czas za wyjątkowe spotkanie z najbliższymi, z rodziną, przyjaciółmi. To właśnie w tym jest ta cała magia – zakończył rozgrywający.