Pomeczowy raport TWG: Torus Wybrzeże się postawiło, ale punkty pojechały do Kielc

20 lutego 2021

W sobotnie (20 lutego) południe do 14. serii PGNiG Superligi przystąpiły zespoły Torus Wybrzeża Gdańsk oraz Łomży Vive Kielce. Do przerwy mieliśmy powtórkę sprzed roku, kiedy Torus Wybrzeże prowadziło w Gdańsku z mistrzami Polski (14:13) przed zmianą stron. Po przerwie faworyzowani goście potwierdzili wszystkie swoje atuty odrabiając straty z nawiązką i nadal pozostają jedyną niepokonaną drużyną w PGNiG Superlidze. Torus Wybrzeże vs Łomża Vive 26:33.

Kielczanie przybyli do Gdańska w mocno okrojonym składzie. Trener Tałant Dujszebajew zabrał ze sobą zaledwie 12 zawodników w tym dwóch bramkarzy i młodziutkiego Nigeryjczyka Yusufa Faruka. Taka decyzja była podyktowana ogromnym natężeniem spotkań, które w lutym już zagrali mistrzowie Polski, a które wciąż przed nimi. Podobnych kłopotów nie miał sztab szkoleniowy Torus Wybrzeża, który wzmocniony został dodatkowo przed rundą rewanżową kolumbijskim rozgrywającym Santiago Mosquerą.

I połowa

Pierwszy atak wykończył pięknym rzutem z drugiej linii Kamil Adamczyk. Tego samo próbował Kulesh po przeciwnej stronie, ale zastał tam lokatora w bramce, czyli Artura Chmielińskiego. Na 2:0 podwyższył Patryk Pieczonka, a z graczy Wybrzeża emanował spokój w poczynaniach ofensywnych. W trzeciej minucie worek po stronie kielczan rozwiązał Branko Vujović (2:1). Obrońcy tytułu powoli się rozkręcali, co widać było po ilości prostych błędów. Tego problemu nie mieli gracze trenera Kisiela i już po 10 minutach prowadzili 6:2.Ogromna w tym zasługa Artura Chmielińskiego, który świetnie czuł się dzisiaj na parkiecie (zwłaszcza przy rzutach karnych). Było sporo nerwowości po obu stronach i w pewnym momencie z czerwoną kartką zakończył rywalizację Pieczonka. To jednak niczego nie zmieniało w obrazie gry. Nadal kielczanie męczyli się w ataku pozycyjnym, chociaż udało im się zmniejszyć stratę do jednego trafienia w 22 minucie (9:8). Świetnie grał zwłaszcza Nicolas Tournat oraz Vujović. Swój debiut w pierwszej połowie zaliczył Santiago Mosquera i już za chwilę pięknie obsłużył Damiana Woźniaka na kole, a ten nie zmarnował okazji (10:8). Na kilkanaście sekund przed końcem Vive w końcu wyrównało wynik, ale ostatnie słowo należało do byłego generała w armii Tałanta Dujszebajewa, czyli Mateusza Jachlewskiego, który ustalił wynik pierwszej części na 14:13!

II połowa

Po zmianie stron do roboty ostro wzięli się przyjezdni i już po 6 minutach wyszli na pierwsze w meczu prowadzenie (16:17) za sprawą Michała Olejniczaka. Gdańszczanie sięgali po wszystkich zawodników z ławki i do protokołu wpisywali się kolejni gracze. Znakomicie prezentował się zwłaszcza Jacek Sulej, który w duecie z Kamilem Adamczykiem wiązali defensywę rywali i trzymali rezultat przy życiu. Od 40 minuty mistrzowie kraju uspokoili wynik i pewnie zmierzali do upragnionego finału. Na boisko wszedł w końcu wyczekiwany Nigeryjczyk Faruk Yusuf i wniósł mnóstwo ożywienia, co udokumentował skuteczną grą. Szczypiorniści ze świętokrzyskiego w końcówce przypominali już samych siebie z najlepszych występów, czego potwierdzeniem była efektowna wrzutka Arkadiusza Moryty do Cezarego Surgiela. Ostatni akcent należał do gospodarzy. Jeremi Stojek tuż przed syreną ustalił wynik meczu na 26:33.

 

Torus Wybrzeże Gdańsk vs Łomża Vive Kielce 26:33 (14:13)

TWG: Chmieliński, Witkowski – Stojek 1, Mosquera 2, Pieczonka 1, Gądek, Leśniak, Gavidia, Jachlewski 5, Sulej 3, Kosmala 2, Papaj 1, Wróbel 1, Adamczyk 6, Janikowski 3, Woźniak 1.

Trener: Krzysztof Kisiel.

Vive: Kornecki, Wałach – Vujović 5, Olejniczak 3, Sićko 5, Tournat 7, Faruk 4, Kulesh 2, Moryto 2, Surgiel 2, Kaczor, Gębala 3.

Trener: Tałant Dujszebajew.