Pomeczowy raport TWG: Wicemistrzowie Polski mistrzami defensywy w Gdańsku

5 grudnia 2020

Orlen Wisła Płock zaliczyła udany powrót na parkiety PGNiG Superligi. W starciu z ograniczonym kadrowo Torus Wybrzeżem Gdańsk (5 grudnia) ekipa Xaviera Sabate odniosła wyraźne i przekonujące zwycięstwo, za co zasłużenie zgarnęła komplet punktów. Piłkarze ręczni Wybrzeża nie byli tego dnia w stanie złamać płockiej obrony, która dała się zaskoczyć zaledwie 16-krotnie przy aż 31 bramkach rzuconych.

W Gdańsku spotkały się dwa zespoły okrojone z kilku swoich podstawowych graczy. Wśród gospodarzy najtrudniej było zapełnić lukę po Mateuszu Wróblu, Leonardo Comerlatto czy Jakubie Powarzyńskim. Po stronie „Nafciarzy” najbardziej rzucał się w oczy brak Michała Daszka, Zoltana Szity czy Leona Susnji. Pomimo braków i zmęczenia wtorkowym występem we francuskiej Tuluzie, zdecydowanym faworytem byli nowi klubowi koledzy byłego zawodnika czerwono-biało-niebieskich Krzysztofa Komarzewskiego.

Pierwszą akcję zapisał na swoim koncie… Artur Chmieliński, który zatrzymał na kole Jeremiego Toto. Nie chciał być gorszy po drugiej stronie Adam Morawski i po jego interwencji oraz szybkiej akcji zwrotnej wynik otworzył Lovro Mihić. Na 2:0 i 3:0 podwyższył minutę później Leonardo Dutra Ferreira i gospodarze musieli od samego początku gonić rywali. W 4. minucie w końcu znalazł lukę Adamczyk i mecz nabrał rumieńców. Brazylijczyk w barwach Wisły nie mylił się jednak z karnych, a jego zespół zwiększał przewagę (5:1). Szczypiorniści Krzysztofa Kisiela mieli ogromne kłopoty z wysoką i agresywną obroną płocczan, która nie miała zbyt wielu prześwitów we własnym murze. Dopiero gdy piłkę miał Kamil Adamczyk, dochodziło do groźnych sytuacji. Trzecie trafieni zanotował Jachlewski i w 10. minucie zrobiło się zaledwie 5:3 dla Wisły, która szybko jednak zażegnała niebezpieczeństwo i po kontrze Komarzewskiego oraz golach Toto oraz Mihicia odskoczyła na 8:3. Przewaga „Nafciarzy” była niepodważalna, a jej efektem były następne bramki w wykonaniu Przemysława Krajewskiego (10:3 w 15. minucie). Wybrzeże na gola numer cztery musiało czekać aż do 17. minuty, kiedy znalazł miejsce Franco Gavidia i pewnie pokonał golkipera przyjezdnych. Nieco rozluźnieni wysokim prowadzeniem goście dali sobie rzucić kilka bramek i na 10. minut przed zmianą stron rezultat nieznacznie się zmienił (6:11). Obraz spotkanie nie ulegał jednak większym transformacjom i wicemistrzowie Polski sumiennie pracowali na spokój w drugiej części meczu, kończąc pierwszą wygrywając 17:8.

Drugą część efektownie zaczął Kelian Janikowski, jednak momentalnie odgryzł się David Fernandez i w pierwszej minucie padły dwa gole (9:18). Duet Gądek-Janikowski zdobył również bramkę numer 10 dla Torus Wybrzeża. Rozpędzeni gospodarze w 6. minut zmusili trenera płockiej ekipy do wzięcia czasu, ponieważ plan na spotkanie zaczął się wymykać jego podopiecznym (12:18). Najszybciej z uwag trenera skorzystał Dutra Ferreira i podwyższył wynik. „Nafciarze” natychmiast ostudzili zapędy graczy z Trójmiasta i następne kilka minut zagrali za „zero” z tyłu i dorzucili do swojego worka parę trafień (12:22 – 43. minuta). Trzy punkty były już prawie spakowane do Płocka. Trenerzy pomimo uszczuplonych składów korzystali ze swoich zasobów w pełni, dzięki czemu bardzo dobry powrót po dyskwalifikacji notował Jeremi Stojek – najskuteczniejszy tego dnia w szeregach Torus Wybrzeża (4 celne rzuty). Swoją bramkę w 50.minucie zaliczył tego dnia także bramkarz gospodarzy Przemek Witkowski (15:25), jednak na rozstrzygnięcie nie miało to już wpływu. Końcowe fragmenty spotkania oba zespoły wypełniły skutecznymi atakami, które ustały przy wyniku 31 do 16 dla Orlen Wisły Płock.

Torus Wybrzeże Gdańsk vs Orlen Wisła Płock 16:31 (8:17)

TWG: Chmieliński, Witkowski 1 – Stojek 4, Filipowicz, Pieczonka 1, Gądek 1, Gavidia 1, Jachlewski 2, Sulej, Kosmala, Papaj, Adamczyk 3, Janikowski 3, Woźniak.

Trener: Krzysztof Kisiel.