Snookerowa terapia

9 marca 2017

Precyzja, skupienie, cierpliwość i opanowanie. To cechy, które powinien mieć każdy profesjonalny snookerzysta. Jak się jednak okazuje, niezwykle przydatne są one także w bramce. Czy słynący z żywiołowych reakcji na boisku bramkarz może stać się snookerzystą? Panie i Panowie – Artur Chmieliński.

O tym, że bramkarz Wybrzeża jest z zawodu kucharzem, wie większość kibiców. Mało kto wie jednak, że Artur niemal każdą wolną chwilę spędza w gdańskim Green Clubie – największym klubie bilardowym i snookerowym w Trójmieście. – Jestem tam jak najczęściej, kiedy tylko mam czas. W każdej chwili staram się ćwiczyć i trenować, ponieważ to jest bardzo wymagająca gra. Bardzo dużo skupienia i czasu trzeba jej poświęcić, żeby zobaczyć efekty. Kupuję karnety i jak najczęściej w miesiącu staram się pojawiać – mówi Chmieliński.

Poziom: początkujący, ale ambitny

Snooker jest grą bardzo wymagającą i niezwykle precyzyjną. Jak w każdym sporcie – nikt nie rodzi się od razu mistrzem i na osiągnięcie pewnego poziomu trzeba trochę poczekać. Właściciel Green Clubu, Leszek Pieśniak wie o tym doskonale. – Nie wiem jak jest w piłce ręcznej, ale na pewno w snookerze to jest minimum 3-5 lat ciężkiej pracy i dopiero wchodzi się na ścieżkę, że coś umiem, albo wiem czego nie umiem. W tym momencie przed Arturem długa droga, gdyby chciał w tym sporcie zaistnieć. Na pewno widzę, że ma i zapał, i umiejętności, więc w tym momencie myślę, że jest na dobrej drodze. Na razie jest na poziomie początkującym.

Nasz bramkarz, jak zwykle, do tematu podchodzi bardzo ambitnie. Podobnie jak w piłce ręcznej, gdzie zawsze uważa, że jest coś do poprawy i coś mógłby zrobić lepiej. – Jeszcze nie mam poziomu. Na razie skupiam się na szlifowaniu podstaw. Najprostsze wbicia, najprostsze wychodzenia. Jeżeli to opanuję, to przejdę dalej. Póki co gram dla zabawy, dlatego, że ta gra mi się podoba. Niedługo będę brał udział w lidze snookerowej, ale to tylko dlatego, żeby zobaczyć jak się gra w takiej lidze i zobaczyć poziom innych – skomentował.

Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że tylko nieliczni mogą grać w tę grę. Snooker wymaga od zawodnika precyzji, na którą nie każdy może sobie pozwolić. – Cierpliwość, spokój i opanowanie. W snookerze, w przeciwieństwie do poolu, nie można uderzać cały czas mocno. Im mocniej się uderza, tym mniejsza precyzja. A jak wiemy, snooker ma bardzo duży stół, bardzo małe bile i bardzo małe kieszenie. Jeśli precyzja spadnie o 1 mm na bili, to może przez cały stół się przełożyć na 5 cm straty. Opanowanie, spokój i wyciszenie podczas uderzenia to są bardzo ważne cechy – tłumaczy Artur.

Terapia na ADHD

Bramkarz Wybrzeża słynie ze swoich żywiołowych reakcji na boisku. W niemal każdym meczu gra na bardzo wysokiej skuteczności, co daje mu wiele powodów do radości. Często gestami zachęca publikę do jeszcze głośniejszego dopingu. Zupełnie innego zachowania wymaga od niego snooker. – Ponieważ na boisku „żyję”, cały czas mogę pokazać te emocje. W snookerze jest inaczej. To też dla mnie jest szkoła, że tutaj boisko to jest jedno, ale na snookerze to jest drugie, żeby tutaj panować nad tymi emocjami, więc to jest też fajne dla mojej osobowości – opowiada.

Z pozoru łączenie dwóch tak różnych sportów wydaje się niemożliwe. Paradoksalnie, według właściciela Green Clubu, to właśnie snooker może sprawiać, że Chmieliński jest lepszym bramkarzem.– Snooker jest sportem bardzo precyzyjnym, ale też daje umiejętność skupienia. Zarówno w piłce ręcznej jak i w snookerze, z resztą chyba w każdym sporcie – najważniejsza jest głowa. Więc w takim wypadku myślę, że jest to doskonały sposób na trenowanie głowy. Nie mam w tej chwili danych, dotyczących gdzie były publikowane te badania, ale zarówno bilard jak i snooker są idealną terapią dla dzieci z ADHD. Więc jeżeli Artur ma ADHD, a patrząc na to jak zachowuje się na boisku, są takie podejrzenia, więc w takim momencie jest to idealna terapia. Na pewno jest to też doskonały trening mentalny, czyli w tym momencie w jaki sposób w ciągu 10 sekund skupić się na trzech elementach: ja, bila, kij. A w piłce ręcznej: ja, piłka, zawodnik. To jest idealna sprawa – tłumaczy Leszek Pieśniak.

Podobnie wpływ snookera na swoją grę w bramce postrzega Artur. – Snooker bardzo uczy skupiać się na tym co tu i teraz i nie myśleć o niczym innym. Trzeba pełnego skupienia na to, żeby wbić jakąkolwiek bilę do kieszeni. Tak więc na pewno snooker daje mi to, żeby podczas treningu w piłkę ręczną skupić się tylko na danym rzucie, który za chwilę nastąpi. Tak, żeby nie mieszać tutaj jakiś spraw z życia, nie rozpamiętywać tego co się stało, albo co jeszcze będzie się działo, tylko skupiać się na tej jednej rzeczy – mówi.

Od zawodnika do całego klubu

Pasja Artura jest przyczyną nawiązania współpracy między Wybrzeżem a Green Clubem. Na cyklicznych imprezach snookerzyści i bilardziści wygrywają wejściówki na mecze Wybrzeża. Kibice Wybrzeża zaś mogą stać się posiadaczami voucherów na grę w bilard. Właściciel Green Clubu jest częstym gościem na meczach czerwono-biało-niebieskich. – Bardzo lubię Artura, który jest moim klubowiczem, kupuje u mnie co miesiąc kartę klubową i widzę jak się rozwija jeżeli chodzi o jego umiejętności w snookerze. Natomiast nie wiedziałem, ze jest też tak dobrym zawodnikiem Wybrzeża Gdańsk. Oglądałem jego mecze, jestem zachwycony. Stwierdziłem, że skoro współpracuję z nim, to dlaczego nie miałbym współpracować z klubem – zakończył.