Z Zabrza na tarczy. Wysokie zwycięstwo Górnika

18 listopada 2018

Podopieczni Marcina Lijewskiego do Zabrza jechali osiągnąć jak najlepszy wynik. Pierwsze 15 minut spotkania wskazywało na to, że mecz z aktualnym wiceliderem tabeli będzie bardzo ciekawy. Niestety dla gdańszczan, gospodarze szybko doszli do głosu. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 28:19.

Mecz od skutecznego ataku rozpoczął Mateusz Wróbel. Chwilę później ze skrzydła trafił Bartłomiej Tomczak. Szczypiorniści Energi Wybrzeże od początku aktywnie grali w obronie, a swoje w bramce robił dobrze znany w Zabrzu Przemek Witkowski. W 5. minucie spotkania golkiper gdańszczan wybronił rzut karny, a chwilę później trafił Mateusz Wróbel, podwyższając prowadzenie na 1:3. Błyskawicznie odpowiedział Tatarincew. Bramki z siódmego metra nie zdobył za to Kondratiuk. W kolejnej akcji nie pomylił się jednak Komarzewski, 2:4.

W dalszej części gry gdańszczanie popełnili kilka błędów, a wyższy bieg wrzucili gospodarze. W 14. minucie po szybkiej kontrze Tomczaka było już 6:5, a o czas poprosił trener Marcin Lijewski. Po czasie ponownie zapunktował skuteczny tego dnia Mateusz Wróbel. Błyskawicznie odpowiedzieli jednak gospodarze – najpierw Marek Daćko, a potem z rzutu karnego Iso Sluijters. Energa Wybrzeże usiłowało zniwelować stratę, ale kolejne ataki bronił Martin Galia. Na 5 minut przed końcem pierwszej części gry po bramce Ignacego Bąka było 11:8, a rzut karny Prymlewicza obronił Galia. W ostatnich minutach zdecydowanie skuteczniejsi byli gospodarze, a do przerwy na tablicy było 15:9.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. Wynik otworzył Iso Sluijters, a skutecznie w bramce interweniował Mateusz Kornecki. Równie efektywną grą popisał się wówczas Artur Chmieliński. W kolejnych minutach szczypiorniści Energi Wybrzęże mozolnie odrabiali straty. Po bramce Komarzewskiego było 16:12. Chwilę później kary dwóch minut otrzymali kolejno Ramon Oliveira i Michał Bednarek i podopieczni Marcina Lijewskiego musieli sobie radzić w podwójnym osłabieniu. Gospodarze nie zwalniali tempa. Na kwadrans przed końcem spotkania prowadzili już 22:13. W 52. minucie po bramce Szymona Sićko było już 26:16, a o czas poprosił Marcin Lijewski. Tuż po czasie fenomenalnym rzutem z dystansu popisał się Ramon Oliveira. Chwilę później podczas gry w obronie ucierpiał Rafał Gliński, który opuścił parkiet na noszach. Mimo, że groźnie wyglądającego urazu doznał zawodnik Górnika, rzut karny należał się gdańszczanom. Z siódmego metra nie pomylił się Piotr Papaj. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 28:19.

Przyjechaliśmy tutaj, żeby powalczyć. Wiadomo, ze z Górnikiem w takiej formie, w jakiej jest obecnie, nie jest łatwo wygrać i byliśmy tego świadomi. Zawsze warto zostawić po sobie dobry ślad. Poza pierwszymi 15 minutami, ta gra nie wyglądała tak, jakbym sobie tego życzył. Kolejny raz skatował nas Martin Galia, to jest to czego nie mogę wybaczyć moim zawodnikom, bo poświęciliśmy temu niemal cała odprawę przedmeczową – powiedział na pomeczowej konferencji Marcin Lijewski.

NMC Górnik Zabrze 28:19 Energa Wybrzeże Gdańsk

NMC Górnik Zabrze: Galia, Kazimier, Kornecki – Tomczak 6, Bushkou 5, Sluijters 4, Czuwara 3, Gliński 2, Sićko 2, Tatarintsev 2, Bąk 1, Daćko 1, Gromyko 1, Pawelec 1 oraz Adamuszek

Energa Wybrzeże Gdańsk: Chmieliński, Witkowski – Wróbel 7, Papaj 4, Oliveira 3, Komarzewski 2, Gajek 1, Prymlewicz 1, Salacz 1 oraz Adamczyk, Bednarek, Kondratiuk, Rutkowski, Sulej